<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8546090034556032746</id><updated>2012-02-16T20:00:36.855+01:00</updated><category term='czerwony'/><title type='text'>Cudze chwalicie, Łódzkiego nie znacie...</title><subtitle type='html'>czyli łazęgostwo stosowane po regionie.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://lodzkiegonieznacie.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8546090034556032746/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lodzkiegonieznacie.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Astarael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10201909223661794147</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-XZFXxnnNPlo/TWvE9v2KvYI/AAAAAAAAFpg/VfWZIinD3F0/s1600/1361479_standard.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>5</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8546090034556032746.post-608276337152195171</id><published>2011-06-13T12:06:00.002+02:00</published><updated>2011-06-13T12:42:09.281+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czerwony'/><title type='text'>Bedoń - Wiskitno - Park na Młynku, 3 kwietnia 2011</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nasz trzeci spacer sponsorowały literki P jak pociąg, A jak asfalt i T jak towarzystwo na szlaku. Opisu szlaku jak zwykle &lt;a href="http://old.ziemialodzka.pl/41_czerwony_lodz_03.htm"&gt;dostarczył portal ROT.&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do Bedonia dotarliśmy pociągiem z Łodzi Fabrycznej. Lubimy pociągi, jadąc pociągiem zawsze ma się wrażenie, że to Wyprawa Gdzieś Daleko, a tuktanie pociągu jest jednym z najfajniejszych dźwięków towarzyszących podróżnikom. Tak, tego, opis szlaku. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żeby dostać się na szlak ze stacji kolejnowej w Bedoniu należy przejść przez tory i udać się kawałek na północ ulicą Brzezińską i wypatrywać oznaczenia szlaku po prawej stronie drogi. Szlak początkowo prowadzi przez samą miejscowość, potem dochodzi do torów kolejowych i ekrany wygłuszającego... Wg mapy i opisu powinniśmy teraz przeskoczyć ten ekran, tory, ekran z drugiej strony i jesteśmy z powrotem w lesie. Na szczęście nie byliśmy tutaj ortodoksyjni i poszliśmy na około ekranów i przebiliśmy się na dziko przez tory.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-fWNPaVXtunE/TZjNWWSen-I/AAAAAAAAF2w/GMqVYx1PoFA/s1600/IMG_3443.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-fWNPaVXtunE/TZjNWWSen-I/AAAAAAAAF2w/GMqVYx1PoFA/s400/IMG_3443.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po drugiej stronie mijamy pojedyncze gospodarstwo z hałasującymi psami i już jesteśmy na szlaku. Lasek, którym idziemy, jest niestety mocno zaśmiecony. Widać, że służy jako miejsce spotkań Złotej Polskiej Młodzieży i miejscowe miejsce schadzek w samochodzie. Po prawej stronie wg opisu i mapy powinniśmy widzieć rzeczkę Miazgę i stawy hodowlane. Tak, istnieją. Ale są ogrodzone płotem i drutem kolczastym. Po lewej natomiast stronie jest już wiele domów, zarówno letniskowych jak i całorocznych. Miejscowość Hulanka, o której donosi ROT zmieniła się już w ulicę Hulanka, którą raźno maszerujemy. Następną miejscowością jest Zielona Góra i zaczynamy być już nieco zmęczeni chodzeniem po asfalcie. Jest to trochę niefajne, zważywszy, że szlak można by było poprowadzić przez las za Justynowem i np. rezerwat Gałków. Noale.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z Zielonej Góry idziemy do Bukowca przekraczajć przy tym rzeczkę Miazgę, oczywiście uregulowaną :-/ i wchodzimy między budynki.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-MTeAfyFsnqU/TZjNZdiOlNI/AAAAAAAAF3I/TzpzWsNlSHQ/s1600/IMG_3450.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-MTeAfyFsnqU/TZjNZdiOlNI/AAAAAAAAF3I/TzpzWsNlSHQ/s400/IMG_3450.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;rzeczka Miazga&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Słońce praży ładnie, trochę wieje. Przy życiu trzyma nas myśl o kawałeczku lasu między Bukowcem a Wiśniową Górą do którego wkrótce docieramy. Niestety lasu jest malutko, szlak przecina go wzdłuż krótszego boku (choć mógłby biec wzdłuż dłuższego i nie sądzę, by coś się komuś stało, a i maszerowałoby się niebo lepiej).&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-dnDyNxPln9A/TZjNbo7bYBI/AAAAAAAAF3Y/llwFAV4CE0I/s1600/IMG_3456.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-dnDyNxPln9A/TZjNbo7bYBI/AAAAAAAAF3Y/llwFAV4CE0I/s400/IMG_3456.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Las między Bukowcem a Wiśniową Górą&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wchodzimy do Wiśniowej Góry, przecinamy ją i za działkami znowu wchodzimy w lasek, również mocno zaśmiecony i dość ruchliwy (miesjce spacerów okolicznych mieszkańcow). Przecinamy ulicę Kolumny i wchodzimy na teren wsi Stróża, gdzie czeka nas kawałek drogi nieasfaltowej i towarzystwo (znane i umówione), które będzie z nami szło dalej, do Wiskitna i jak się okaże potem - do samej Łodzi. Ostatnia prosta do Wiskitna prowadzi początkowo przez pola, potem przez wsie, już asfaltem. Do końca tego odcinka szlaku dotarliśmy w niecałe pięć godzin (wliczając postój w domu przyjaciół w Stróży). Jednak to nie koniec łazęgi na ten dzień. Nasi przyjaciele, idąc z nami od Stróży byli wypoczęci i pełni sił, więc szybki przegląd mapy zlokalizował nam następny cel - Park na Młynku, do którego doszliśmy ulicami Tomaszowską i Kotoniarską. W parku - bardzo ładnym zresztą, byliśmy tam pierwszy raz - zakończyliśmy nasz spacer. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Gx6VG6PnBPc/TZjNfO6vPZI/AAAAAAAAF38/7hLNp4QVtr0/s1600/IMG_3468.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-Gx6VG6PnBPc/TZjNfO6vPZI/AAAAAAAAF38/7hLNp4QVtr0/s400/IMG_3468.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;3/4 wycieczki w Parku na Młynku&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8546090034556032746-608276337152195171?l=lodzkiegonieznacie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lodzkiegonieznacie.blogspot.com/feeds/608276337152195171/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lodzkiegonieznacie.blogspot.com/2011/06/bedon-wiskitno-park-na-mynku-3-kwietnia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8546090034556032746/posts/default/608276337152195171'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8546090034556032746/posts/default/608276337152195171'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lodzkiegonieznacie.blogspot.com/2011/06/bedon-wiskitno-park-na-mynku-3-kwietnia.html' title='Bedoń - Wiskitno - Park na Młynku, 3 kwietnia 2011'/><author><name>Astarael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10201909223661794147</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-XZFXxnnNPlo/TWvE9v2KvYI/AAAAAAAAFpg/VfWZIinD3F0/s1600/1361479_standard.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-fWNPaVXtunE/TZjNWWSen-I/AAAAAAAAF2w/GMqVYx1PoFA/s72-c/IMG_3443.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8546090034556032746.post-715918286339184781</id><published>2011-04-13T09:44:00.001+02:00</published><updated>2011-06-13T10:57:02.822+02:00</updated><title type='text'>Przerwa techniczna</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ponieważ chwilowo nie mam dostępu do mojego komputera (padła karta graficzna, buuuu), opisy odcinków Bedoń - Wiskitno - Park na Młynku oraz Wiskitno - Tuszyn pojawią się w ciągu następnego tygodnia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na zachętę może jakieś zdjątko z tych spacerów :-)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-HkH-UGrLUmA/TbFIHcTuSDI/AAAAAAAAGDg/x9m_2jxLYh8/s1600/IMG_3522.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-HkH-UGrLUmA/TbFIHcTuSDI/AAAAAAAAGDg/x9m_2jxLYh8/s400/IMG_3522.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Rozlewisko w drodze do Rezerwatu Wolbórka. &lt;br /&gt;Z powodu braku kaloszy do samego rezerwatu nie doszliśmy. ;-)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8546090034556032746-715918286339184781?l=lodzkiegonieznacie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lodzkiegonieznacie.blogspot.com/feeds/715918286339184781/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lodzkiegonieznacie.blogspot.com/2011/04/przerwa-techniczna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8546090034556032746/posts/default/715918286339184781'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8546090034556032746/posts/default/715918286339184781'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lodzkiegonieznacie.blogspot.com/2011/04/przerwa-techniczna.html' title='Przerwa techniczna'/><author><name>Astarael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10201909223661794147</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-XZFXxnnNPlo/TWvE9v2KvYI/AAAAAAAAFpg/VfWZIinD3F0/s1600/1361479_standard.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-HkH-UGrLUmA/TbFIHcTuSDI/AAAAAAAAGDg/x9m_2jxLYh8/s72-c/IMG_3522.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8546090034556032746.post-5612184770940251140</id><published>2011-04-02T22:50:00.003+02:00</published><updated>2011-04-02T22:54:09.405+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czerwony'/><title type='text'>Nowosolna - Bedoń, 27 marca 2011</title><content type='html'>Podstawą notki będzie, jak poprzednio, &lt;a href="http://old.ziemialodzka.pl/41_czerwony_lodz_02.htm"&gt;opis szlaku na   stronie ROT. &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do Nowosolnej dojechaliśmy na 10:00 rano fartem, bo byliśmy przekonani, że autobus nam zwiał, a jednak udało się go złapać (pomińmy twórcze wykorzystanie MPK, bo to nie o tym blog ;-)). Pogoda była niebo lepsza niż tydzień wcześniej, więc raźno ruszyliśmy w ulicę Wiączyńską... Wiączyńską... dlaczego idziemy Pomorską? Tak, po wróceniu do centrum i znalezieniu właściwej ulicy (stracone 20 min.) ruszyliśmy raźno szlakiem. Oczywiście oznakowań malutko, co jakiś czas na latarni się trafi. No ale, uzbrojeni w mapę i wydrukowany opis szlaku już nie baliśmy się, że zbłądzimy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początkowo droga jest nudna. Bo i przy ulicy i przez wieś się idzie. Jedyną rozrywką jest komentowanie (byle nie za głośne) rodzimej architektury domowej i przydomowej. Większość komentarzy nie nadaje się do powtórzenia. :-&amp;gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pół godzinie doszliśmy do skrętu szlaku (który znajduje się w &lt;b&gt;Wiączynie Dolnym, a nie Górnym&lt;/b&gt;), choć prawie byśmy go minęli (mapa jednak to jest to!). Skręcić w lewo, w stronę "widocznego kompleksu leśnego" należy tuż za znakiem oznaczającym koniec naszego pięknego miasta. Oznaczenie szlaku znajduje się po lewej stronie drogi, w którą skręcamy, na drzewie znajdującym się działce. Jak liście okryją owo drzewo będzie nie do zauważenia. Znaku zakrętu szlaku brak. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz już idzie się lepiej, bo polną drogą (może być błotniście). Po obu stronach są pola, do lasu dochodzi się po chwili.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-mB10eC7iZl0/TY96fyiG27I/AAAAAAAAFyY/fhxWlF1GSrU/s1600/IMG_3373.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-mB10eC7iZl0/TY96fyiG27I/AAAAAAAAFyY/fhxWlF1GSrU/s320/IMG_3373.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;W lesie za dużych problemów orientacyjnych nie ma - szlak jest oznaczony w miarę czytelnie i dobrze. Sam las jest piękny i na pewno jeszcze do niego wrócimy, jak już liście będą na drzewach :-) Początkowo wędrowaliśmy sami, jednak po dojściu do skrzyżowania "głównych" dróg leśnych dołączyli inni spacerowicze, rowerowicze i nordic-walkingowcy. Tutaj od szlaku czerwonego odłącza się czarny, łącznikowy do Rezerwatu Przyrody "Wiączyń". Na owym skrzyżowaniu zrobiliśmy postój na drugie śniadanie, które przerwał nam chwilowy hałas po lewej stronie - przez drogę przebiegały w rządku cztery młode dziki :-) Niestety nie udało nam się zrobić zdjęć, bo szybkie skubańce były. ;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-QA_8p-kgFwc/TY96ip8N24I/AAAAAAAAFys/xtGR0Sy4ZK0/s1600/IMG_3383.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-QA_8p-kgFwc/TY96ip8N24I/AAAAAAAAFys/xtGR0Sy4ZK0/s320/IMG_3383.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-k3AO7E482Ow/TY96pCmRerI/AAAAAAAAFzU/VC-8pLr_-C4/s1600/IMG_3402.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Po posileniu się ruszyliśmy do rezerwatu - tu droga była mocno błotnista, w obuwiu lekkim nie polecamy - my chodzimy w butach trekkingowych. Rezerwat nie jest ogrodzony, ale poruszać się można tylko po "wyznaczonych ścieżkach", które są mało widoczne. Weszliśmy jednak trochę między drzewa - pięknie jest, drzewa są naprawdę majestatyczne. Ale żeby zrobić zdjęcia wrócimy, jak będą liście :-D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-k3AO7E482Ow/TY96pCmRerI/AAAAAAAAFzU/VC-8pLr_-C4/s1600/IMG_3402.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-k3AO7E482Ow/TY96pCmRerI/AAAAAAAAFzU/VC-8pLr_-C4/s320/IMG_3402.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Wróciliśmy tą samą drogą i dalej prosto z powrotem do Wiączynia. Zabudowa wsi ciągną się już prawie pod las, a droga jest asfaltowa. Na główną szosę wychodzimy przy szkole, gdzie skręcamy w lewo. Teraz najdłuższe 250 m., jakie do tej pory przeszliśmy :-] Szlak prowadzi wzdłuż drogi, trzymając się jej lewej strony przez jakieś 2 km, a nie, jak błędnie donosi opis szlaku, 250 m. Teraz trzeba skręcić w prawo, przy przydrożnym krzyżu, który jest po lewej stronie drogi i jest kapliczką. Ale to przecież detale :D &lt;br /&gt;Droga, w którą skręcamy jest już asfaltowa, a nie "polna i gliniasta". Niestety, bo po asfalcie się niefajnie chodzi. Poznamy ją po tym, że jest tuż za tablicą z nazwą wsi Eufeminówek oraz ma znak ślepej uliczki. Ha, chcielibyście oznaczenia szlaku - nie ma tak dobrze!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-tlUixzzQjdM/TY96sP2NEvI/AAAAAAAAFzk/NamZZZ9iEuw/s1600/IMG_3407.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-tlUixzzQjdM/TY96sP2NEvI/AAAAAAAAFzk/NamZZZ9iEuw/s320/IMG_3407.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Zima nie odpuszcza...&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Idziemy teraz między polami z jednej, a nielicznymi zabudowaniami z lewej strony, nowym asfaltem. Wieje. Po prawej stronie widać już zabudowania Bedonia i kościół, droga asfaltowa się kończy. Teraz wg opisu szlaku mamy skręcić w prawo "obok wzgórza z wieżą triangulacyjną, schodząc wyraźnie w dół". Powiem z ręką na sercu - rozglądaliśmy się uważnie i czujnie. Wzgórza brak, wieży brak, a szlak na początku się wznosi, a nie opada. Potem faktycznie idziemy lekko w dół, w stronę rzeki. A idziemy miedzą, między polami aż do Bedonia. W Bedoniu skręcamy w lewo, by dojść do głównej drogi. Tutaj zeszliśmy ze szlaku i skręciliśmy w prawo, by dojść do stacji kolejowej i poczekać na pociąg do Łodzi (w niedzielę jeździ do dwie godziny - godzinę czekaliśmy, koszt 4,20 zł bilet normalny). Wg Google Maps przeszliśmy 16,2 km, zajęło nam to 4 godziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-4elgHLLAEXg/TY96ux1hXHI/AAAAAAAAFz0/m8y33_cM26Y/s1600/IMG_3417.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-4elgHLLAEXg/TY96ux1hXHI/AAAAAAAAFz0/m8y33_cM26Y/s320/IMG_3417.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Jutro następny etap naszej łazęgi. Pogoda zapowiada się naprawdę ładna. Mam też nadzieję, że zdołam wcześniej niż w przyszłą sobotę napisać sprawozdanie z wycieczki. ;-) Do przeczytania.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8546090034556032746-5612184770940251140?l=lodzkiegonieznacie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lodzkiegonieznacie.blogspot.com/feeds/5612184770940251140/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lodzkiegonieznacie.blogspot.com/2011/04/nowosolna-bedon-27-marca-2011.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8546090034556032746/posts/default/5612184770940251140'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8546090034556032746/posts/default/5612184770940251140'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lodzkiegonieznacie.blogspot.com/2011/04/nowosolna-bedon-27-marca-2011.html' title='Nowosolna - Bedoń, 27 marca 2011'/><author><name>Astarael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10201909223661794147</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-XZFXxnnNPlo/TWvE9v2KvYI/AAAAAAAAFpg/VfWZIinD3F0/s1600/1361479_standard.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-mB10eC7iZl0/TY96fyiG27I/AAAAAAAAFyY/fhxWlF1GSrU/s72-c/IMG_3373.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8546090034556032746.post-4514516889608918740</id><published>2011-03-25T15:49:00.000+01:00</published><updated>2011-03-25T15:49:02.273+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czerwony'/><title type='text'>Łagiewniki - Nowosolna, 19 marca 2011</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sobota, 11:00 rano (tak, rano ;-)), wyjście szybkie i nieco chaotyczne. Pogoda za oknem - ujdzie, ale bez rewelacji; pochmurno.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ruszyliśmy z rogu ulic Wycieczkowej i Kryształowej, potem prosto ulicą Łupkową i ulicą Moskuliki (dawna wieś Moskuliki, teraz włączona do miasta).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-bNbsbElLiqk/TYXzDwSVR_I/AAAAAAAAFvE/gF6ywq4gcCU/s1600/IMG_3244.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="https://lh6.googleusercontent.com/-bNbsbElLiqk/TYXzDwSVR_I/AAAAAAAAFvE/gF6ywq4gcCU/s320/IMG_3244.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Początek szlaku.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na ulicy Łupkowej mieliśmy lekkie trudności orientacyjne, bo czarny szlak rowerowy (równoległy z czerwonym), odbił nam nagle w lewo i się więcej nie pokazał, a oznaczeń szlaku czerwonego jest jak na lekarstwo. W końcu doszliśmy jednak do ul. Moskuliki, potem wylądowaliśmy na Marmurowej, gdzie skęciliśmy w prawo. I tutaj zaczęły się schody, bo opis mówi o tym, żeby skęcić teraz "w lewo, w polną drogę", ale nie bardzo mówi, w którą ;-) Oczywiście zrobiliśmy wycieczkę do przodu, potem się wracaliśmy, aż znaleźliśmy właściwą "drogę polną", która obecnie ma nazwę i brzmi ona Opolska - znak szlaku oczywiście był - na latarni koło 50 m. od Marmurowej - posiadacze lornetki by się nie pogubili. Znaku skrętu szlaku brak.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-QAwop82lDmE/TYXzF7H1HTI/AAAAAAAAFvU/Uwnh2Bm0qBA/s1600/IMG_3250.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="https://lh6.googleusercontent.com/-QAwop82lDmE/TYXzF7H1HTI/AAAAAAAAFvU/Uwnh2Bm0qBA/s320/IMG_3250.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;ulica Opolska&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potem wędrowaliśmy sobie spokojnie aż do terenu ogródków działkowych, gdzie znowu mieliśmy zagwozdkę pt. "o którym skrzyżowaniu mówi opis szlaku?", bo trzeba było skęcić znów najpierw w prawo, potem w lewo. Po chwili wypatrywania okazało się, że chodzi o skręt w prawo na skrzyżowaniu ZA ogódkami działkowymi (a nie przed), a potem w lewo... tu się zgubiliśmy najbardziej, gdyż opis mówi "przed słupem trakcji elektrycznej (6,5 km) udajemy się w lewo, w stronę sosnowego lasku" - przy czym nie precyzuje, przy którym słupie, a jest ich tam jak mrówków :D Znowu (oczywiście!) poszliśmy za daleko, co zaowocowało podeptaniem komuś pola i odkryciem żwirowni ["Zobaczmy co jest za tym wałem ziemnym! Ojej, jaka wielka dziura w ziemi!" (tak dobre 40 m. w dół)]. W końcu jednak wydostaliśmy się na właściwą polną drogę (pierwsza, która się pojawi po lewej to właśnie ta!), przy czym słup trakcji eletrycznej jest oddalony od skrzyżowania dróg o około 25 m. Ale co tam - jest słup? Jest. Więc dajemy go jako "punkt orientacyjny" ;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-VpOl-qeGNdw/TYXzG6Ua5tI/AAAAAAAAFvc/VXfmXYzi21A/s1600/IMG_3252.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="https://lh3.googleusercontent.com/-VpOl-qeGNdw/TYXzG6Ua5tI/AAAAAAAAFvc/VXfmXYzi21A/s320/IMG_3252.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Żwirownia&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz była najfajniejsza część spaceru, bo w końcu wylądowaliśmy w lesie :-) Fakt, trochę szkoda, że ów las zaśmiecony i mało go (jakieś 500 m), ale za to oznaczenie szlaku na prawie co drugim drzewie! Bo przecież na prostej drodze przez las można się zgubić! :D&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-ho4a0KntMJg/TYXzIlj8vDI/AAAAAAAAFvo/_OXeVfSisLQ/s1600/IMG_3255.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="https://lh4.googleusercontent.com/-ho4a0KntMJg/TYXzIlj8vDI/AAAAAAAAFvo/_OXeVfSisLQ/s320/IMG_3255.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potem to już z górki (dosłownie i w przenośni), bo wychodzimy do Nowolsolnej, na ulicę nie Zgierską, jak błędnie donosi opis szlaku, ale Kasprowicza, którą udajemy się do centrum miejscowości, gdzie czeka na nas przystanek MPK i sklep ze słodyczami (nie wzięliśmy nic prócz wody, a jednak batonik w trakcie wycieczki by się przydał ;-)). Powrót autobusem linii 53 na Plac Dąbrowskiego zajął nam całe 25 minut.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-zY6i5qBWT-o/TYXzLwdczdI/AAAAAAAAFwE/bq-xkPpaVdM/s1600/mapka.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="177" src="https://lh5.googleusercontent.com/-zY6i5qBWT-o/TYXzLwdczdI/AAAAAAAAFwE/bq-xkPpaVdM/s320/mapka.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Trasa całej wycieczki.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Następny spacer w tę niedzielę, tym razem od Nowosolnej pójdziemy do Bedonia, zbaczając na moment do Rezerwatu "Wiączyń". Ach, i tym razem mamy już mapę -&amp;nbsp;&lt;a href="http://compass.krakow.pl/katalog-produktow/63/L%C3%B3dz-i-okolice/"&gt;"Łódź i okolice" Compassu&lt;/a&gt; - jedyna znośna mapa okolic Łodzi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8546090034556032746-4514516889608918740?l=lodzkiegonieznacie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lodzkiegonieznacie.blogspot.com/feeds/4514516889608918740/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lodzkiegonieznacie.blogspot.com/2011/03/agiewniki-nowosolna-19-marca-2011.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8546090034556032746/posts/default/4514516889608918740'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8546090034556032746/posts/default/4514516889608918740'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lodzkiegonieznacie.blogspot.com/2011/03/agiewniki-nowosolna-19-marca-2011.html' title='Łagiewniki - Nowosolna, 19 marca 2011'/><author><name>Astarael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10201909223661794147</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-XZFXxnnNPlo/TWvE9v2KvYI/AAAAAAAAFpg/VfWZIinD3F0/s1600/1361479_standard.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh6.googleusercontent.com/-bNbsbElLiqk/TYXzDwSVR_I/AAAAAAAAFvE/gF6ywq4gcCU/s72-c/IMG_3244.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8546090034556032746.post-6391827118490296204</id><published>2011-03-25T15:25:00.000+01:00</published><updated>2011-03-25T15:25:46.330+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czerwony'/><title type='text'>Szlak czerwony, czyli zaczynamy zabawę.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak do głowy wpadnie jakiś dobry pomysł, należy go zrealizować od razu, bo potem chęci przepadną. Tak było w przypadku idei przejścia tej wiosny i lata oznaczonego kolorem czerwonym Szlaku Okrężnego wokół Łodzi, wyszukanego przeze mnie na stronie &lt;a href="http://old.ziemialodzka.pl/41_czerwony_lodz.htm"&gt;Regionalnej Organizacji Turystycznej Województwa Łódzkiego&lt;/a&gt;. Szlak liczy sobie 175 km, podzielony jest na odcinki od 9 do 22 km, czyli wycieczki akurat jednodniowe. Dodatkowym plusem tego podziału jest to, że odcinki kończą się zwykle w miejscach dobrze skomunikowanych z miastem, ergo zapewniony mamy łatwy powrót.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwszą wycieczkę odbyliśmy w sobotę, 19 marca. Ponieważ idea zrobienia szlaku powstała ledwie dwa dni wcześniej, poszliśmy na spacer (ledwie dziewięciokilometrowy) z marszu, bez mapy, tylko z wydrukowanym ze strony ROTWŁ &lt;a href="http://old.ziemialodzka.pl/41_czerwony_lodz_01.htm"&gt;opisem szlaku&lt;/a&gt;. I tu dochodzimy do przyczyny powstania tej notki i tego bloga - opisy w wielu miejscach się nie bardzo trzymają kupy i terenu (robione w 2006-2007 roku - mają prawo), a oznaczenie znakami szlakowymi jest marne - parę razy się zgubiliśmy. Więc spisanie tych tras ma sens, a udostępnienie szerszemu gronu może zbawić owe grono od biegania w te i nazad w poszukiwaniu oznaczeń szlakowych ;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;Mam zatem nadzieję, że moja pisanina będzie komuś przydatna i zapraszam do czytania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8546090034556032746-6391827118490296204?l=lodzkiegonieznacie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lodzkiegonieznacie.blogspot.com/feeds/6391827118490296204/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lodzkiegonieznacie.blogspot.com/2011/03/szlak-czerwony-czyli-zaczynamy-zabawe.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8546090034556032746/posts/default/6391827118490296204'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8546090034556032746/posts/default/6391827118490296204'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lodzkiegonieznacie.blogspot.com/2011/03/szlak-czerwony-czyli-zaczynamy-zabawe.html' title='Szlak czerwony, czyli zaczynamy zabawę.'/><author><name>Astarael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10201909223661794147</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-XZFXxnnNPlo/TWvE9v2KvYI/AAAAAAAAFpg/VfWZIinD3F0/s1600/1361479_standard.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
